Błogosławieni Ludwik i Zelia Martin

Ludwik Józef Alojzy Stanisław Martin ur. się 22 sierpnia 1823 w Bordeaux. W dzieciństwie otrzymał solidne wychowanie chrześcijańskie. Duży i pozytywny duchowo był wpływ ojca, który mimo tego, iż wojskowy, zachował wiarę i przekazał ją dzieciom. W młodości Ludwik nosił w sobie pragnie poświęcenia się na służbę Bogu, chciał zostać zakonnikiem, jednak Opatrzność pokierowała inaczej. W wieku 35 lat Ludwik z zawodu zegarmistrz ożenił się z 26-letnią Guerin, wytwórczynią koronek.

Maria Zelia Guerin ur. się 24 grudnia 1831 r. W dzieciństwie i młodości często chorowała. Była surowo traktowana przez matkę. Także Maria pragnęła, tak jak jej siostra poświęcić się powołaniu zakonnemu nie została jednak przyjęta do zakonu. W jednym z listów skierowała do Boga taką prośbę. Skoro nie jestem godna zostać twoją oblubienicą, tak jak moja siostra, to obiorę stan małżeński, aby wypełnić, o Boże, Twoją świętą wolę. Proszę Cię jednak, abyś mi dał dużo dzieci i spraw, żeby wszystkie poświęciły się Tobie.

Przedziwne były początki małżeństwa Ludwika i Marii. Ludwik marzył o tzw. małżeństwie „józefowym”. Natomiast Zelia, choć wspaniałomyślnie była gotowa na podjęcie takiego życia, miała bardzo silny instynkt macierzyński – pragnęła obdarować życiem liczną gromadę dzieci i wychować je dla Boga. Po dziesięciu miesiącach przeżytego w czystości małżeństwa, za radą spowiednika, małżonkowie zmienili sposób życia po rozważeniu, że przecież marzenie o życiu zakonnym, którym fascynowali się w młodości, może urzeczywistnić się w ich potomstwie. Przyszłość pokazała, że przez Boga zamierzone życie małżeńskie, w miłości, wspieraniu się nawzajem i przekazywaniu życia potomstwu, może być drogą do doskonałości i świętości. Ludwik Martin i jego żona Zelia przekazali, z pomocą Bożą, życie dziewięciorgu dzieciom. Wśród nich siedem córek i dwóch synów. Spośród nich pięć córek poświęciło się życiu zakonnemu. Czworo dzieci zmarło w okresie dzieciństwa, wśród nich dwóch chłopców, w których rodzice pokładali nadzieję, że będą mogli wysławiać jako kapłani. Niejako w zastępstwie tych synów, Bóg obdarzył ich dziewiątym dzieckiem, córką, którą poznał cały świat jako św. Teresę od Dzieciątka Jezus – wielkiego człowieka modlitwy, duszę ofiarną i wynagradzającą za kapłanów i misjonarzy, doktora Kościoła. Opinia, jaką cieszyli się Ludwik i Zelia Martin w Alencon, była nieposzlakowana. Ze względu na zawód i dochody należeli do klasy średniozamożnej; mimo słabych dochodów żyli skromnie, nie w zbytku – byli szczodrzy wobec ubogich i doznających cierpienia. Ich religijność spoczywała na trzech podwalinach: kochać Boga ponad wszystko, ufać Opatrzności Bożej, godzić się z wolą Bożą. W swych dążeniach byli zawsze nastawieni na wieczność, ponieważ „prawdziwe szczęście nie jest z tego świata”.

Ludwik co jakiś czas wycofywał się na kilka dni do klasztoru trapistów w Mortagne, aby w całkowitym odosobnieniu odbywać ćwiczenia duchowne. Msza Św. należała w życiu Ludwika i Zelii do porządku przyjętego na każdy dzień. Zelia często odwiedzała klasztor klarysek w Alencon; tam też została członkinią Trzeciego zakonu św. Franciszka. Przed figurą NMP w ich domu odmawiano codzienne modlitwy; figurę w maju przyozdabiano za szczególną pieczołowitością.

Żywoty świętych stanowiły ulubioną lekturę tej pary małżeńskiej, brali też czynny udział w życiu parafii. Codzienna praca rozpoczynała się – nawet kiedy pojawiały się kolejne dzieci – o godz. 5.30 rano w kościele St. Pierre de Montort, potem w Notre Dame. Zależnie od okoliczności, państwo Martin raz lub kilka razy w tygodniu przystępowali do Komunii świętej W niedzielę cała rodzina udawała się na sumę lub nieszpory. Udział w uroczystościach religijnych był dla nich potrzeba wewnętrzną.

Zelia Martin zmarła 28 sierpnia 1877 r., po krótkiej agonii przed ukończeniem 46 roku życia.

Ludwik długo i ciężko chorując dożył 71 lat 29 czerwca 1894 r.

19 pażdziernika 2008 r. w Światowy dzień misyjny w Bazylice św. Teresy w Lisieux wspólnej beatyfikacji Zelii i Ludwika Martin dokonał legat papieski kardynał Jose Saraiva Martins.

Ludwik i Zelia są darem dla małżonków w każdym wieku przez ich wzajemny szacunek, wzajemne uznanie, wspólną harmonię w której żyli 19 lat. Zelia pisała do Ludwika: „Nie mogę już żyć bez ciebie, mój drogi Ludwiku”. A on jej odpowiadał: „jestem twoim mężem i przyjacielem, który cię kocha na całe życie”. Przeżyli swoje obietnice ślubne: wierność w zaangażowaniu, nierozerwalność więzów małżeńskich; płodność w miłości, w dobru i trudnościach, w zdrowiu i w chorobach.

Ludwik i Zelia są darem dla rodziców. Słudzy miłości i życia, wydali na świat liczne potomstwo, dzieci dla Pana. Spośród ich dzieci, najbardziej podziwiamy Teresę, główne dzieło łaski Bożej, ale oczywiście również dzieło miłości rodziców, miłości do życia i ich dzieci.

Ludwik i Zelia są darem dla tych, którzy stracili swojego współmałżonka. Wdowieństwo jest zawsze stanem trudnym do zaakceptowania. Ludwik przeżył stratę swojej żony z wiarą i hojnością, przedkładając nad swe dobra osobiste, dobro swoich dzieci.

Ludwik i Zelia są darem dla wszystkich, którzy napotykają choroby i śmierć w swoim życiu. Zelia zmarła na raka, Ludwik zakończył swój ziemski żywot z chorobą - arteriosklerozą tętnic mózgowych. W naszym świecie, który próbuje ukryć śmierć, błogosławieni uczą nas spojrzeć śmierci prosto w oczy i zdać się na Boga.

kardynał Jose Saraiva Martins (homilia wygłoszona podczas Mszy św. beatyfikacyjnej Zelii i Ludwika Martin w
Lisieux, 19 października 2008).

Na podstawie: www.karmel.pl/hagiografia/rodzice/ oraz Świeci małżonkowie, Ferdynanda Holbock

Dod. Ks. Krzysztof Bodecki 20.02.2013 o 14.38, akt. 15.05.2013 o 21.35
akademiafamilijna.pl tato.net kibicujrodzinie.pl 3plus.pl Caritas DW-P fpr.pl
Projekt SOLmedia.pl
Informacja o cookies