Święta Gianna Beretta MOLLA
1922-1962

Każde powołanie jest powołaniem do macierzyństwa, fizycznego, duchowego, moralnego. Bóg złożył w nas instynkt życia. Kapłan jest ojcem, siostry zakonne są matkami, matkami dusz. Biada tym młodym ludziom, którzy nie przyjmują powołania do rodzicielstwa.
Każdy musi przygotować się do własnego powołania: przygotować się aby być dawcą życia przez poświęcenie jakiego wymaga formacja intelektualna; wiedzieć, czym jest małżeństwo „sacramentum magnum”; poznać inne drogi; kształtować i poznawać własny charakter.

Św. Gianna Beretta Molla

Przesłanie Gianny

W heroicznym geście, którym Gianna Beretta Molla ukoronowała swoje posłannictwo kobiety, żony i matki – przez Pawła VI określony jako "świadoma ofiara” – ukazała wyjątkową świętość przeżywaną w sposób spontaniczny i głęboki przez całe życie.

To życie proste, dobre, zwyczajne wzbudziło zainteresowanie ludzi, gazet, Kościoła, dzięki świadectwu licznych osób, które ją znały. Świadectwa te starannie oceniane przez władze kościelne, wydobyły w pełni na światło dzienne jej drogę do świętości, którą Kościół pragnie ukazać wszystkim wiernym jako wzór do naśladowania.

Jakie przesłanie niesie ze sobą ta beatyfikacja? Mówi nam, że:

  • świętość, do której wszyscy jesteśmy wezwani, jest dostępna dla wszystkich mężczyzn i kobiet, młodych i starych, dzieci i młodzieży, dla każdego stanu społecznego;
  • naśladowanie Jezusa dokonuje się w codzienności poprzez praktykowanie cnót teologalnych i kardynalnych.

Praktykowanie MIŁOŚCI nadprzyrodzonej jest na pewno szczytem świętości. Dla Gianny miłość stanowiła rzeczywistą cnotę, a mianowicie była stylem życia, sposobem bycia i działania. o którym świadczył każdy gest i słowo. Miłość ta nie była altruizmem, ale „przedłużeniem”, „wcieleniem”, manifestacją" w czasie i przestrzeni realnej i niewidzialnej miłości Boga, który jest Miłością zrodzoną z łaski, karmiona słowem i bezwarunkowym przylgnięciem do Ewangelii, miłość Gianny jest dla wszystkich widoczna: w zwyczajności jej codziennych czynów, które przygotowały nadzwyczajność jej ostatniego gestu będącego dojrzałym owocem szlachetnego życia.

Była kobietą silnej nadziei: NADZIEI, która wypływa z wiary, z chrześcijańskiej wizji świata, osób i rzeczy, a także z przekonania, że jesteśmy dziećmi Ojca, który towarzyszy ludziom na drodze ich życia swoją Opatrznością, aby wspierać ich i umacniać: aby nadawać sens radościom i cierpieniom, z których utkany jest każdy dzień. Nadzieja zakorzeniona więc w teraźniejszości i zwrócona ku przyszłości, dająca pogodę, gdyż oparta na pewności, że nie kończy się wszystko wraz ze śmiercią, lecz, że trwa na zawsze, z Ojcem i braćmi.

Ta nadzieja BOŻEJ OPATRZNOŚCI wspierała Giannę przez całe życie i w sposób nadzwyczajny w ostatnim momencie: „Czynię wolę Bożą, a Bóg zatroszczy się o moje dzieci”.

Miłość i nadzieja zapuszczały solidne korzenie w WIERZE. W świecie, który coraz bardziej się ześwieccza, świadectwo wiary, jakie zostawiła nam Gianna jest bardzo wyraźne: Bóg istnieje i kocha nas! Takie było jej przekonanie, jej pewność, jej bezwarunkowa i wzruszająca ufność do Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego.

W kulturze, która przynosi zawężenie horyzontów życiowych wyłącznie do życia ziemskiego, Gianna wyraźnie szła pod prąd. W świecie tym cnoty typowo chrześcijańskie uległy zapomnieniu lub zniekształceniu:

roztropność
stała się zdrowym rozsądkiem, który stara się uczynić czas naszego ziemskiego życia, traktowany jako wyłączny i absolutyzowany, nieco bardziej ludzki;
męstwo
zdolność panowania nad sobą i przezwyciężania siebie samego, jest traktowana jako błahostka. Co więcej, często przemienia się w słabość, która odrzuca poświęcenie i ustępuje miejsca wygodzie, kompromisowi, gwałtownej "chęci" podporządkowania innych własnym interesom;
sprawiedliwość
przemienia się w „spryt”, nie pamiętając często o prawach innych ludzi, a prawie zawsze o prawach Boga wobec człowieka, aż po wykluczenie Boga z życia czy wręcz zdumienie, że Bóg „miesza się” w nasze życie;
wstrzemięźliwość
całkowicie przekreślona i zastąpiona niepohamowaną pogonią za przyjemnościami, nie znającą granic ani zasad etycznych;
wiara
staje się zaufaniem we własne siły i teorie naukowe;
nadzieja
ogranicza się do marzeń o spełnieniu mniejszych czy większych ludzkich oczekiwań;
miłość
traci wszelki sens lub co najwyżej ogranicza się do czystej filantropii.

Dla Gianny tak nie było. Jej droga duchowa, będąca naśladowaniem Jezusa, nadała zupełnie inną treść cnotom kardynalnym i teologalnym:

  • znajomość własnych zdolności i ograniczeń pobudzała ją do tego, by bardziej ufała Bogu niż sobie samej, ożywiając w ten sposób cnoty
  • wiedziała, że wszystko pochodzi od Boga i że Jemu trzeba będzie zdać sprawę, dlatego żywiła głębokie poczucie sprawiedliwości w stosunku do bliźnich i do Boga, wyrażające się przez: uważność, wielkoduszność, posłuszeństwo, cześć, kult: słuchanie i bezwarunkowe podarowywanie myśli, uczuć i czynów;
  • zdolność osobistego wcielenia w życie tego, w co wierzyła i czego nauczała innych, ta zdolność pozwoliła dojrzewać Giannie w pięknej cnocie męstwa, która potrafi wymagać wiele od samego siebie aż po oddanie życia, a równocześnie – potrafi akceptować i znosić innych w ich odmienności czy w ich błędach.
  • panowanie nad sobą, zrównoważenie, samokontrola były oparciem dla wstrzemięźliwości, po trosze wrodzonej, po trosze zdobytej drogą wyrzeczeń, trudów i poświęceń.

Praktykowanie tych cnót nie czyniło z Gianny kobiety smutnej, niezdolnej cieszyć się pięknem natury i stworzenia. Przeciwnie, czyniło ją mistrzynią w nauczaniu i cieszeniu się rzeczami pięknymi.

Czytajmy co mówi jej mąż, Piotr:

Naprawdę umiałaś cieszyć się tyleż radośnie co zwyczajnie urokiem gór i pokrywającego je śniegu, podróżami i koncertami, teatrem, dniami świątecznymi. Pokazałaś mi, że można do końca wypełnić wolę Pana i uświęcić się, nie rezygnując z pełni czystych i najlepszych radości, jakie ofiarowuje nam życie i otaczające nas stworzenie Dałaś mi przykład, że można cieszyć się życiem i przyrodą, muzyką i teatrem, górami i podróżami, miłością i rodziną z umiarkowaniem. Dla Ciebie granice umiarkowania były jasne: wytyczało je prawo Boże i łaska Boża. Umiałaś być powściągliwa.

Gianna była kobietą wiary: ta cnota była jej podstawową inspiracją i punktem odniesienia dla wszystkiego.

Dod. Ks. Marek Kruszewski 18.02.2007 o 16.50, akt. 18.02.2013 o 11.24
akademiafamilijna.pl tato.net kibicujrodzinie.pl 3plus.pl Caritas DW-P fpr.pl
Projekt SOLmedia.pl
Informacja o cookies